Archiwum: Wrzesień, 2009
Prawdopodobnie cześć z Was słyszała o zespole St. City Surfers, czyli muzykalnych świętoszkach z naszego miasta. W gronie naszych pracowników jest wielki fan tego zespołu, który mocno kibicuje tej grupie już od dłuższego czasu.
Do jutra St. City Surfers walczą w konkursie Ican, gdzie amatorskie zespoły konkurują ze sobą o możliwość nagrania profesjonalnego teledysku.
Częstochowski zespół jest w czołówce i zamiennie z Ramoną Rey staje na 1 lub 2 miejscu podium. Wynik zmienia się z sekundy na sekundę a walka toczy się dosłownie na pojedyncze głosy, dlatego ważne jest każde kliknięcie.
Jeśli ktoś chciałby wesprzeć lokalnych artystów to zapraszamy na:
http://ican.pepsi.pl/zespol/st_city_surfers
Dla internautów przewidziane są nagrody, codziennie do wygrania jest iPhone 3G.
|
Dzień 27 września 2009 roku, będzie długo pamiętany przez jednego z pracowników Pressiton Polska Michała Malińskiego – kapitana częstochowskiej drużyny paintballowej Cannon Fodder Częstochowa (ang. mięso armatnie). Tego dnia została rozegrana ostatnia runda Turnieju Drużyn Leśnych konferencji południowej. Z wielką satysfakcją pragnę przekazać informację, iż drużyna CFC zajęła w tym turnieju drugie miejsce i w klasyfikacji ogólnej umocniła się na drugiej pozycji!
Gratulujemy!
“Początki naszego malowania sięgają marca 2007 r, kiedy to po raz pierwszy zasmakowaliśmy zapachu i „bólu” farby. Wraz z dwójką znajomych postanowiliśmy założyć nieformalną drużynę, zrzeszającą graczy paintballa, którzy są chętni do systematycznej gry. Generalnie od dwóch lat w miarę regularnie grywaliśmy na polu Centrum Działań Taktycznych Forest Camp – opuszczonym ośrodek harcerski w Zaborzu. Naszym motto jest gra zespołowa i gra fair. Preferujemy klimaty leśne (woodsball), aczkolwiek w tym sezonie część graczy wyraziła chęć by zacząć grać również na turniejach speedballowych (speedball – odmiana paintballu, gdzie zamiast przeszkód, ustawiane są dmuchane balony).
Przez pierwszy rok istnienia drużyny, skupialiśmy się raczej na zorganizowaniu graczy, którzy mieliby ochotę na regularną grę i ewentualne wyjazdy na pozostałe śląskie pola. Z perspektywy czasu muszę powiedzieć, iż selekcja graczy to naprawdę ciężki kawałek chleba. Trzeba odstawić na bok wszelkie przyjaźnie i animozje – dobro drużyny na pierwszym miejscu. Dopiero w drugim etapie rekrutacji można odrzucić osoby, które mimo posiadanych kwalifikacji nie pasują charakterem do drużyny. W chwili obecnej drużyna CFC posiada 11 aktywnych graczy, którzy stawiają się praktycznie w komplecie na każdym turnieju i dają z siebie wszystko. Celem na sezon 2009 miał być start w Turnieju Drużyn Leśnych, poznanie graczy, drużyn, pól do gry. Nie spodziewaliśmy się, że uda nam się zająć tak wysokie miejsce w klasyfikacji generalnej (2 miejsce na 24 drużyny), co da nam możliwość zagrania na Finale Turnieju Drużyn Leśnych w Warszawie. Jest to dla nas niesamowite wyróżnienie i wynagrodzenie za trud włożony w rozwój i zgranie drużyny.
Nie spodziewaliśmy się, iż zajęcie miejsc, nie zawsze w czołówce rozgrywek, może nam tak wiele dać. Pierwszy nasz kontakt z drużynami grającymi, nierzadko od kilu sezonów razem można określić jako demotywujący – zajęliśmy 10 miejsce na 11 ekip (mimo, że nasza przewagą była znajomość pola gry). Na kolejnych turniejach szło nam coraz lepiej – zajmowaliśmy miejsce 3, 8 i 6. W ostatnim turnieju udało nam się zająć 2 miejsce, co było dla nas wielkim zaskoczeniem. Dzięki temu zostaliśmy drugą ekipą paintballową na śląsku, zaraz za grupą Jarheads. Dzięki grze z najlepszymi ekipami na śląsku zdobyliśmy bardzo dużo doświadczenia, poznaliśmy graczy, pola na których, możliwe będą rozgrywane kolejne turnieje oraz scaliliśmy znajomości w drużynie. Paintball nadzwyczaj szybko powoduje zawiązanie „nici” porozumienia pomiędzy graczami, jest to sport drużynowy, więc „troszczenie” się o współgracza z drużyny przychodzi automatycznie – gdy on zostanie „zdjęty”, ja zostanę odsłonięty na ataki przeciwników.
Od siebie dodam jeszcze, że pomimo, kontuzji w postaci siniaków, jakie pozostają po grze, jest to naprawdę ciekawy sposób na spędzenie wolnego czasu i odreagowanie stresu tygodnia pracy. Polecam każdemu, kto nie boi się dużej dawki adrenaliny i ma ochotę pobiegać, poskradać się lub chociaż postrzelać.
Na koniec chciałbym podziękować Piotrowi Forkasiewiczowi za odświeżenie naszego loga, które w chwili obecnej jest jednym z najlepiej zaprojektowanych i ciekawych, a z czasem wraz z kolegami z drużyny, postaramy się żeby i rozpoznawalnym logiem wśród drużyn paintballowych” - Michał „Malina” Maliński.
|
Nie wiele czasu minęło od pierwszego dnia mojego stażu w Pressiton, również tak nie dawno była rozmowa kwalifikacyjna gdzie kolejno prześwietlały moją osobę Marta, Kasia P. i Kasia M. Od tego zaczęła się moja przygoda z Pressiton. Dziś ta przygoda się kończy, bo właśnie dobiegł końca okres mojego stażu i trwa wsteczne odliczenie ostatnich jego godzin. Dwa miesiące minęły w mgnieniu oka..
Grasz o staż daje wielką szanse studentom na zdobycie jakże cennego doświadczenia zawodowego. Startując w konkursie, miałem nadzieję że trafię do firmy, gdzie zostanę potraktowany poważnie, a moje umiejętności zawodowe dojrzeją. Wybierając Częstochowę liczyłem, że trafię do profesjonalnego zespołu, który da możliwość twórczej pracy w branży marketingowej. Dział PR&Marketing Pressiton’u spełnił te oczekiwania, ponadto ludzie jakich tu spotkałem(mam na myśli całą organizację) sprawili że okres stażu szybko minął w bardzo miłej i sympatycznej atmosferze.
Staż się co prawda skończył, jednak jedyny bielszczanin w firmie nadal będzie przechadzał się korytarzami przy Wałach Dwernickiego, niestety tylko 3 dni w tygodniu.
Dzienniczek właśnie się kończy, bo kończy się historia stażu pierwszego laureata Grasz o staż w Pressiton.
|
Po wakacyjnej przerwie dzieci wróciły do szkoły a studenci powoli pakują tornistry na pierwsze wykłady. Pracownicy Pressiton mają ponownie możliwość darmowej edukacji. Chodzi oczywiście o zajęcia z języka angielskiego, które w minionym tygodniu zostały reaktywowane i ponownie mamy możliwość rozwoju swoich kompetencji. Jak wiadomo, znajomość języka angielskiego to dziś podstawowa umiejętność, wymagana nie tylko w pracy. Wybierając się na wakacje za granice, możemy czuć o wiele większy komfort psychiczny, mając poczucie dobrej znajomości tego języka, języka który jest używany w większości krajów na świecie.
Nowe zajęcia będą w części grup, kontynuacją lekcji, które odbywały się jeszcze przed okresem urlopowym. Zmienią się jednak prowadzący, lekcji będą udzielać: nauczyciel polskojęzyczny oraz native speaker.
Patrząc na liczbę pustych biurek, która związana jest z panującą grypą. Zastanawiająca jest zbieżność w czasie, początku zajęć z języka angielskiego i sezonu L4…. jednak kto by chciał chorować… wszystkim nieobecnych przysyłam gorące życzenia powrotu do zdrowia.
Inglisz is kul!
|
Długo przygotowane propozycje pracowników przeszły pierwszą selekcję. Do drugiej fazy zakwalifikowano cztery najlepsze propozycje. Przypomnijmy, że celem propozycji było usprawnienie i ułatwienie pracy oraz możliwość rozwoju firmy.
Na tym etapie, na placu boju pozostały pomysły Piotrka Forkasiewicza(nowy moduł dodawania tasków), Piotrka Oźóga(licytacja tasków), Michała Malińskiego(identyfikatory) i Grzegorza Dziurkowskiego(dodatkowe usługi do usług budowlanych ).
Ponieważ Ideas mają służyć zwiększeniu komfortu pracy w Pressiton, głos decydujący mają pracownicy. Do piątku 25.09 do godziny 17:00 mamy możliwość ewaluacji pomysłów.
Prosimy o rzetelną ocenę i nie faworyzowanie kolegów z działów
Najlepszy pomysł zostanie wprowadzony w życie a dla pomysłodawcy przewidziana jest nagroda.
|
W dniu wczorajszym odbył się trening siatkarzy i… siatkarki Pressit-Up. Po raz pierwszy dołączyła do nas Kasia K, która okazała się niezłą Kosą na siatce, ścinając bezpańskie piłki …. aż miło. Wielką tajemnicą pozostał nietypowy strój w jakim wczoraj wystąpiła. Być może to uśpiło czujność rywali, którzy przegrali spotkanie 1:3. W zespole zwycięzców świetnie sobie radzili: Olek Wyszyński oraz Michał Maliński, którzy kąśliwymi zagraniami drażnili kolegów z pracy.
Również Przemek Woźniak nie dawał spokoju przeciwnikowi, posyłając piłkę z zagrywki tuż za siatkę. Nietypowy styl w jakim Przemek wykonuje swoją zagrywkę zasłużył na własny przydomek. Ponieważ określenie Rittberger jest już zajęte, może styl ten określimy jako zagrywka „na czarny dołek”?
W czasie wtorkowego spotkania udało rozegrać się dwa mecze. Pierwszy treningowy zakończony wynikiem 3:0 oraz mecz w pełnych składach zakończony rezultatem 3:1. W skład zwycięskiej drużyny wchodzili: Kasia „Kosa” Kosowska, Michał „Malina” Maliński, Wojtek Bachta, Przemek Woźniak i Olek Wyszyński. W pokonanej drużynie wyróżniał się Michał Mszyca, który nie dawał za wygraną nawet w najtrudniejszej sytuacji, próbując wygarnąć piłkę która wydawała się już nie do podbicia. Cały zespół walczył ambitnie do końca o czym świadczą wyrównane wyniki w większości rozegranych wczoraj setów.
Brawo Panie i Panowie!
|
No i jak tu nie wspomnieć o naszych Złotopolskich. Mowa oczywiście o naszej męskiej reprezentacji siatkarzy, mistrzów Europy. Skąd to określenie? Gdy żeńska reprezentacja zdobywała złoto ME, zawodniczki zostały nazwane „Złotkami”, teraz gdy chłopaki odwalili kawał świetnej roboty i oni zasłużyli na wyjątkowy przydomek. Na Placu Defilad w stolicy ktoś dał propozycje „Złotopolscy”, tłum podchwycił nazwę i zaczął ją skandować.
Niesamowite emocje jakie dostarczyli nam siatkarze, zapisując swoje nazwiska złotymi zgłoskami na kartach historii polskiego sportu w zeszłą niedzielę, wielu kibicom nadal się udzielają. Mi również, gdyż sam jestem wielkim fanem tego sportu od wielu lat. Euforia jeszcze przez kilka dni zeszłego tygodnia poprawiała nastrój w pracy. Mimo jesiennej aury i różnych problemów, świadomość, że jesteśmy potęgą w Europie i na świecie. Tym bardziej że AZS okazuje się być kuźnią talentów, o czym świadczy liczba mistrzów Europy 2009, która występowała w naszym klubie.
A jako, że dano nam świetny przykład, to zawodnicy Pressiton nadal ciężko trenują po dwa razy w tygodniu.
Jak napisałem w tytule wpisu, jest to już przedostatnia refleksja z mojego dzienniczka, którą chciałem się z Wami podzielić. Mam nadzieję, że moje teksty nie irytowały nikogo… za bardzo. Starałem się pisać o tym co widzę i co czuje podczas mojej przygody z Pressiton.
|
Czyli 11 chorób, z którymi możesz pomylić miłość:
1) Drżenie serca kiedy myślisz o nim.
Dla ciebie to : Miłość
Dla lekarza : Tachykardia z prawdopodobieństwem arytmii serca (atak serca).
2) Niekończące się drżenie rak, nóg i innych części ciała.
Dla ciebie to : Miłość
Dla lekarza : Parkinson.
3) Stały uśmiech na twarzy.
Dla ciebie to : Miłość
Dla lekarza : Porażenie nerwów twarzoczaszki.
4) Problemy z koncentracja, brak możliwości skupienia, zapominanie o drobiazgach.
Dla ciebie to : Miłość
Dla lekarza : Wczesne objawy Alzheimera.
5) Częste lub stale podniecenie seksualne.
Dla ciebie to : Miłość
Dla lekarza : Nimfomania.
6) Miękkie kolana, utrata energii, kiedy widzisz jego
Dla ciebie to : Miłość
Dla lekarza : Początki sklerozy.
7) Niemożność przestania myślenia o nim
Dla ciebie to : Miłość
Dla lekarza : Nerwica natręctw.
8 ) Czerwienienie się na twarzy, szyi i innych częściach ciała.
Dla ciebie to : Miłość
Dla lekarza :Leukemia.
9) Bezsenność.
Dla ciebie to : Miłość
Dla lekarza : Depresja.
10) Poczucie, ze czujesz jego zapach nawet kiedy jego nie ma w pobliżu.
Dla ciebie to : Miłość
Dla lekarza : Schizofrenia.
11) Nie możesz usiedzieć na miejscu.
Dla ciebie to : Miłość
Dla lekarza : Hemoroidy.
Mężczyzna odkrył broń, wynalazł polowanie.
Kobieta odkryła polowanie, wynalazła futra.
Mężczyzna odkrył kolory, wynalazł malowanie.
Kobieta odkryła malarstwo, wynalazła makijaż.
Mężczyzna odkrył mowę, wynalazł konwersację.
Kobieta odkryła konwersację, wynalazła plotkę.
Mężczyzna odkrył rolnictwo, wynalazł jedzenie.
Kobieta odkryła jedzenie, wynalazła dietę.
Mężczyzna odkrył przyjaźń, wynalazł miłość.
Kobieta odkryła miłość, wynalazła małżeństwo.
Mężczyzna odkrył kobietę, wynalazł seks.
Kobieta odkryła seks, wynalazła ból głowy.
Mężczyzna odkrył handel, wynalazł pieniądze.
Kobieta odkryła pieniądze, i to zrujnowało mężczyznę
|

Kolejny trening za nami. Tym razem na boisku spotkało się 6 siatkarzy, którzy jak dotąd nie opuścili żadnego spotkania. Drużyna w składzie: Marcin, Roj, Michał Maliński oraz Przemek Woźniak, można powiedzieć że zdeklasowała rywala, wygrywając z nim 3:0. Jednak by mieć jasny pogląd na sytuację, należy dodać że 1 i 3 set był wygrany minimalnie. Wspomniana wyżej trójka zachowywała zimną krew w końcówkach i popełniła mniej błędów. Szczególne uznanie dla Przemka, który raz po raz wysyłał za siatkę nie przyjemne skróty, które wymuszały na przeciwniku oddanie piłki za darmo.
Na wyróżnienie również zasłużył na pewno Michał Maliński, który ponownie pokazał, że umie zrobić pożytek ze swojego wzrostu i raz po raz blokował ataki przeciwników. Michała i Przemka świetnie uzupełniał Marcin, który wyłapywał piłki w obronie i co chwila, kąśliwym atakiem zamęczał rywala.
Jednak rywale nie chcieli dać się położyć na łopatki, więc po przegranej 3:0, żądni rewanżu poprosili o rozegranie kolejnego meczu. Tym razem, większa koncentracja i dbałość o każdą akcję przyniosła skutek. Wojtek Bachta, Kuba Garbiec i Michał Mszyca objęli prowadzenie w setach 2:0. W kolejnym secie jednak nastąpiło przebudzenie w zespole zwycięzców pierwszego starcia, i w decydującej fazie okazali się lepsi. Wynik spotkania 4:2.
Brawo Panowie!
|
No i pełen euforii wracam do pracy, ale sądzę że nie jestem sam. Myślę, że wielu z nas jest dziś podekscytowanych wspaniałym wynikiem polskich siatkarzy. W końcu jesteśmy potęgą, nasz naród ma najlepszych siatkarzy w Europie, po raz pierwszy w historii. Choć przez chwilę mogliśmy zapomnieć o troskach związanych z niemiłymi informacjami z minionego tygodnia. Po wspaniałym turnieju, gdzie nasi złoci chłopcy szli jak burza, odprawiając z kwitkiem kolejnych rywali, mogli cieszyć się z medali z najszlachetniejszego kruszcu.
Wielkie emocje miały nas czekać już w sobotę, kiedy to spotkaliśmy się w półfinale z Bułgarią. Reprezentacją która wygrała grupę śmierci w pierwszej fazie turnieju. Jednak w sobotę Polacy zagrali koncertowo, spisując się wzorowo w każdym elemencie siatkarskiego rzemiosła. I dzięki szybkiemu 3:0 mogli oczekiwać na Rosjan w finale. Jednak los chciał inaczej i po zaciętym boju to Francuzi znaleźli się w finale turniej, czyli drużyna od zwycięstwa nad którą, chłopcy Castellaniego rozpoczęli marsz po złoto. Można by rzec, od nich się zaczęło i na nich skończyło.
Po ostatniej akcji byłem tak szczęśliwy i wyczekiwałem na mazurka dąbrowskiego, trzeba było tyle czekać. Jeszcze po drodze nagrody indywidualne, dla Zagumnego i Gruszki – szczególnie mocno zabiło mi serce, ponieważ Gruszka jest mocno związany z Bielskiem i z Częstochową! Serce rośnie!
I tak minął kolejny już tydzień mojej przygody, praca mieszana z meczami Polaków oglądanymi w La Stradzie. No i niesamowity weekend! Słowo klucz tygodnia to oczywiście siatkówka, a numerem tygodnia znów wybieram 1, jako że jesteśmy pierwsi i najlepsi w Europie.
|
Niestety wszystko ma kiedyś swój koniec. Również kariera z Pressiton kiedyś musi się skończyć. Tak się stało z Mateuszem Grzesiakiem i Grześkiem Bąkiem. Obaj po dość długiej przygodzie z naszą firmą postanowili poszukać nowych wyzwań. Obaj planują podbić nowe miasta. Życzymy powodzenia i trafienia na równie fajnych ludzi jak w Częstochowie!
Mamy nadzieję, że zawsze będą pamiętać o Pressiton’ie, szczególnie o ludziach, z którymi tak fantastycznie współpracowali. Myślę, że będą również odwiedzać systematycznie naszego bloga.
W miniony piątek odbyło się małe pożegnanie chłopaków, a oto kilka bardziej lub mniej oficjalnych zdjęć z tego wydarzenia:
|
Niespodziewany przebieg miało czwartkowe spotkanie siatkarzy Pressit-Up. Prawdopodobnie zainspirowani grą biało-czerownych reprezentantów w siatkówce, na trening zjawiła się liczna grupa chętnych do walki zawodników. 11 mężczyzn i 1 kobieta to przełom w historii naszych spotkań. Nasz rodzynek czynnie uczestniczył w grze, zaskakując poziomem swojej gry nie jednego mężczyznę na sali.
Równie niespodziewanym wynikiem zakończył się czwartkowy mecz. Po początkowych problemach z rozwieszeniem siatki i rozgrzewce z piłką…do footballu amerykańskiego, zawodnicy wzięli się do gry. Wynik 6 do 0 w setach to prawdziwy pogrom w Skrawku nieba. Mimo że składy wydawały się być równe to jednak w decydujących momentach setów zwycięzcy odskakiwali na kilka punktów. Wygrała drużyna która miała zdecydowaną przewagę wzrostu i popełniła mniej własnych błędów. Myślę, że przegrana jeszcze bardziej zmotywuje pracowników do gry i niesieni sukcesem siatkarzy, nawiążą wyrównaną walkę przy najbliższej okazji, a ta już jutro!
W końcu nie wypada by w Częstochowie odbywały się jednostronne widowiska siatkarskie. W końcu to tu tutejszy AZS wpłynął na siatkarką karierę mistrzów europy 2009: Gruszka, Bąkiewicz, Gacek, Nowakowski, Ignaczak, Bartman, Woicki.
|

W dniu dzisiejszym zostało zorganizowane w naszej firmie szkolenie z udzielania Pierwszej Pomocy. Tu warto wspomnieć, że nastąpiła nowelizacja Kodeksu Pracy i od 18.01.2009r. obowiązkiem pracodawcy w zakresie zapewnienia pierwszej pomocy jest wyznaczenie pracowników do udzielania pierwszej pomocy i wykonywania czynności w zakresie ochrony przeciwpożarowej i ewakuacji pracowników, zgodnie z przepisami o ochronie przeciwpożarowej. W naszej firmie osobami przeszkolonymi z udzielania Pierwszej Pomocy są Justyna Kozieł, Aleksandra Jasnos i Michał Maliński. Dodatkowo osobą odpowiedzialna za sprawy PPOŻ jest Damian Saleta i to właśnie on przeprowadził instruktaż udzielania pierwszej pomocy.
Takie przedsięwzięcia są bardzo ważne na wypadek jakiegoś nieszczęśliwego zdarzenia. W kursie wzięło udział kilkanaście osób z różnych działów. W czasie szkolenia, uczestnicy nie tylko poznali teorię ale również skonfrontowali swoje umiejętności i wiedzę z rzeczywistym zagrożeniem poprzez ćwiczenia praktyczne, m.in. na fantomie.
Komentarze na gorąco od uczestników szkolenia:
Marcin Roj: „Myślę, że szkolenia tego typu są niezmiernie ważne! Praktyczne przećwiczenie metod pierwszej pomocy, przyswojenie podstawowych zasad postępowania w tak trudnych sytuacjach może w przyszłości na prawdę uratować komuś życie. Oczywiście mam nadzieję, iż nikt z nas nie będzie musiał nigdy takowej pomocy udzielać, niemniej jednak warto wiedzieć jak się wówczas zachować.”
Mateusz Grzesiak: „Gościem specjalnym był pół manekin Pani Ania, który zachowywał niebywałą cierpliwość i wyrozumiałość dla pracowników naszej firmy, którzy podczas ćwiczeń używali nadmiernej siły. Ania ze stoickim spokojem sygnalizowała połamanie żeber jedynie małą czerwoną diodą. Każdy z przybyłych miał okazje dowiedzieć się ciekawych rzeczy na tematy związane z pierwszą pomocą oraz tego jak zachować się w sytuacji zagrożenia zdrowia lub życia.”
Łukasz Wręczycki: “Wykład oraz zajęcia praktyczne przypomniały i utrwaliły informacje w jaki sposób należy się zachować w przypadku jakiegokolwiek wypadku. Dzięki możliwości wykonania niezbędnych czynności resustacyjnych na gościu specjalnym, święcącej się Pani Ani, przekazane podczas wykładu informacje zostaną w 100% zapamiętana przez uczestników spotkania.”
Kliknij link aby obejrzeć zdjęcia >>klik<<.
|
Patrząc choćby na bloga firmowego, nie trudno zauważyć co jest motywem przewodnim ostatniego tygodnia. Pierwsze treningi siatkówki okazały się być wielkim sukcesem i nie dość że zgromadziły wielu chętnych, to okazało się że pracownicy Pressiton wcale nie są stworzeni do pracy za biurkiem, a świetnym przydomkiem jest dla nich PressitonUP. Spotkania na hali cieszą mnie tym bardziej, że nie dość że mogę lepiej poznać kolegów z pracy, to na dodatek mam możliwość uprawiania mojego ulubionego sportu.
Poprzedni tydzień to przede wszystkim powrót do szkoły. Nie tylko dla dzieci ale również dla rodziców pracujących w Pressiton były to emocjonujące chwile. Wraz z rozpoczęciem roku szkolnego skończyło się lato, co prawda z małym poślizgiem – bo w czwartek – ale jednak pogoda również dała nam to odczuć. Notabene był to pierwszy taki dłuższy pochmurny okres odkąd z Wami jestem.
W poprzednim tygodniu ruszyły również Mistrzostwa Europy mężczyzn w siatkówce, gdzie nasi zawodnicy mimo roszad kadrowych spowodowanych kontuzjami, idą jak burza, odprawiając z kwitkiem kolejnych rywali. Z kompletem zwycięstw trafili do drugiego etapu ME, najbliższe mecz już jutro z obrońcami tytułu.
Podsumowując, minionemu tygodniowi możemy przypisać słowo klucz: siatkówka, a liczbą tygodnia niech będzie 1 – jako pierwszy września, kiedy to rozpoczął się nowy rok szkolny oraz obchodziliśmy 70′tą rocznicę rozpoczęcia II Wojny Światowej.
|
Wczoraj odbył się drugi trening siatkarzy z naszej firmy. Jak się okazało poczynili oni wielki postęp od wtorku ; ) Czwartkowy mecz stał na wysokim poziomie i ponownie nie obeszło się bez tie-break’u. Wcześniejsze sety były wygrywane na przemian. Tym razem jednak ostatnia partia była mniej wyrównana i zakończyła się wynikiem 15:10. Zwycięzcy w składzie: Adam, Michał, Kuba i Przemek odskoczyli na początku piątego seta i nie oddali wypracowanej przewagi aż do końca meczu. Mimo iż chłopaki walczyli ambitnie(Mateusz, Tomasz, Wojtek i Marcin) to musieli uznać wyższość rywali.
Wśród zawodników należy wyróżnić za wczorajszy mecz Michała, który niepodzielnie królował na siatce niszcząc w zalążku nadzieje przeciwnika swoimi skutecznymi blokami.
Cieszy postęp w jakości gry, długie wymiany i walka o każdą piłkę, jeśli zachowa się taka tendencja wzrostowa, to siatkarze PressitUp mogą jeszcze nas zaskoczyć.
Ciekawostki z wczorajszego treningu:
-oficjalny siatkarski debiut zaliczył wczoraj Mikołaj, trzyletni fighter, stając się tym sposobem najmłodszym zawodnikiem drużyny Pressiton.
- na naszym treningu pojawiła się pierwsza kobieta, tym razem jeszcze biernie, w roli cheerleader ale jesteśmy przekonani że następnym razem upiększy naszą grę, dając przykład innym kobietom z naszej company, iż warto.
Pozdrawiam
|
|
|
|