I am an English man who has been living in Poland for just over a year and a half now, for the first time I got to experience a fire drill, not one but two, they were performed, when I say performed, I mean performed, on Tuesday and Thursday. They were organised to the point where you new exactly what time they would happen, this for me is very strange, we all know that fire is unpredictable, apparently not in Poland. At 11.00am on both days, all the staff were waiting in the corridor, for somebody to shout “FIRE”, then it was the usual stroll down the stairs to the car park. The greates thing was the fire man walking up and down the road trying to find the water outlet, I’m not sure if he found it, as by this point I went home. So I think, if there’s a fire before or after 11.00am, I’m not sure if I would know what to do. It was one of my many unusual experiences in this wonderful country.
———————————————————————————–
Jestem Anglikiem i mieszkam w Polsce zaledwie od ponad półtora roku, pierwszy raz miałem okazję uczestniczyć w ćwiczeniach strażackich, dwa dni z rzędu były one jednak z góry zaplanowane, zarówno w środę jak i w czwartek. Były zorganizowane do tego stopnia, że wszyscy wiedzieliśmy o której godzinie coś się będzie działo, jest to dla mnie dziwne, ponieważ wszyscy wiemy że pożar jest nieprzewidywalny, widocznie nie w Polsce. O godzinie 11-ej w obu tych dniach, wszyscy pracownicy firmy czekali na korytarzu, na kogoś, kto krzyknie “pożar”, po to by następnie zwyczajnie zejść po schodach na parking. Najlepsze z tego wszystkiego było to, że strażak spacerował po drodze szukając ujścia wody. Nie jestem pewny czy je znalazł, ponieważ wtedy poszedłem do domu. Sądzę, że jeśli prawdziwy pożar pojawiłby się przed lub po godzinie 11-ej – nie byłbym pewien czy wiem co zrobić. Było to jedno z wielu niezwykłych wydarzeń w tym wspaniałym kraju.
