Archiwum: ‘Pressiton Polska’ Category
Zapiszę się na kurs języka obcego, zacznę chodzić na aerobik, nie będę palić, nie będę jeść słodyczy, nie będę kłócić się z żoną/mężem, itp., itd.
Składamy je sobie co roku, mając nadzieję, że tym razem się uda, że wytrwamy w naszych obietnicach. Jednak zwykle zapominamy o ich istnieniu już po kilku dniach… Może one w ogóle nie mają sensu?
Często początek nowego roku skłania nas do podjęcia różnych postanowień. Kończy się stary rok, zbliża nowy i zaczynamy inaczej patrzeć na świat i na siebie, chcemy coś zmienić na lepsze w życiu. Mimowolnie dokonujemy bilansu zysków i strat za minione 365 dni i dochodzimy do jednego wniosku: „Od jutra będę lepszym człowiekiem!”
Z jednej strony początek roku jest zawsze jakimś przełomem, z drugiej nikt przecież nie powiedział, że 1 stycznia to najlepszy moment na rewolucję w życiu?
Jak zatem postępować aby postanowienia noworoczne okazały się drogą do zmian a nie powodem frustracji? Przede wszystkim: mierz siły na zamiary. Oto kilka sprawdzonych rad.
• sformułujcie postanowienia, to uporządkuje Wasze pragnienia i zamiary,
• sformułujcie je tak, by raczej zaakcentować dążenie do celu niż jego osiągnięcie. Postawcie na upór i cierpliwość, nie od razu na efekt,
• zapiszcie je na kartce. Nie zapomnicie o nich, nie wyprzecie się ich, będziecie mogli skreślać te spełnione,
• skoncentrujcie się na najważniejszych, unikajcie sytuacji, w których już sama ilość postanowień uniemożliwi ich realizację,
• bądźcie realistami. Nie oczekujcie od siebie zbyt wiele. Niepowodzenie jeszcze pogorszy sytuację i zniechęci Was na przyszłość,
• zaproście kogoś do współpracy. Taki strażnik Waszej woli to naprawdę pożyteczna funkcja. Przed sobą najłatwiej się usprawiedliwić, przez drugą osobą trudniej o właściwy powód.
A Wy macie jakieś postanowienia noworoczne, czy coś w swoim życiu chcecie zmienić? Czy wyznaczacie sobie jakieś nowe cele każdego roku? I czy umiecie w tym wytrwać, czy też zapominacie o noworocznych postanowieniach już po kilku dniach albo w ogóle ich nie podejmujecie?
|
Jak już pisałam końcówka roku upływa w Pressitonie pod hasłem: targi. Tym razem w dniach 02-05.12.2009 Jacek Pokornowski i Robert Kurzak reprezentowali nasza firmę i Polskę na targach we Frankfurcie EuroMold 2009. Są to światowe targi branży narzędziowej i formierskiej, wzornictwa i projektowania produktów na których Polska była gościem honorowym. Targi we Frankfurcie to 75.000 m² ekspozycji, ponad 1.500 wystawców z prawie 40 krajów oraz prawie 60 tysięcy odwiedzających. Tematami wiodącymi targów były: budowa narzędzi i form, Rapid Prototyping & Tooling, budowa modeli i prototypów, konstrukcja, CAD & CAM, obrabiarki narzędziowe, narzędzia,
wzornictwo, kontrola jakości i automatyzacja, materiały, obróbka i obróbka wykończeniowa, wizualizacja, wirtualna rzeczywistość i symulacja. Te ostatnie związane z wizualizacjami interesowały nas oczywiście najbardziej.
Wrażenia z Frankfurtu…
Roberta Kurzaka: Pierwsze zagraniczne targi dla Pressiton Studio, jak i dla mnie z ofertą trójwymiarowych, interaktywnych prezentacji. Mogę śmiało powiedzieć, iż nie odbiegaliśmy jakością i innowacyjności od naszych przyjaciół z zachodu. Z spośród całej masy nowości, reklam – jedne stanowisko przykuło moją uwagę – CAD.de – gdzie na specjalnej stacji graficznej wyświetlano prezentację białego VW Polo. Nie było by w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie złożoność modelu (2-3 miliony wielokątów) wyświetlanych w czasie rzeczywistym do tego raytracing (odbicia otoczenia). To była jedyna aplikacja przy któ rej nogi lekko mi się ugięły. Na targach były prezentowane formy odlewu plastiku (Chiny, Korea, Indie), narzędzia do obróbki metalu i plastiku (Niemcy, Chiny), oprogramowanie do projektowania i modelowania 3D – wszystko było ukierunkowane na motoryzację.
Mogę śmiało stwierdzić, iż w Niemczech przemysł samochodowy jest ważną dziedziną gospodarki. Drugą tematyką targów były samochody elektryczne i design w szeroko pojętym znaczeniu. Miałem przyjemność zapoznania się z projektami nadwozi samochodów pana Janusza Kaniewskiego oraz studentów z Warszawy i Krakowa. Szczególnie utkwiło mi w pamięci projekt elektrycznego AUDI. Dla mnie dużym plusem była możliwość rozmowy z ludźmi innych narodowości niż Polska na temat naszej oferty i tłumaczenia jak my to robimy, choć można było odświeżyć swój angielski. Najważniejsze jednak było to, iż poznałem ciek

awych ludzi i ich sposób patrzenia na przyszłość i na bieżące sprawy. Hasłem przewodnim wyjazdu było: DESIGN
Z relacji z kolei Jacka Pokornowskiego wynika, że tagi można określić mianem jazdy bez siodełka Nasi chłopcy, jak się okazało, byli bardzo popularni, można powiedzieć rozchwytywani. Zwłaszcza przez młode panie. Jacek uważano za wybitnego profesora a Roberta za wybitnie uzdolnionego studenta. Firma z kolei w kulisach targów uznawana była za sponsora całej imprezy. Panowie godnie reprezentowali firmę w pożyczonym Oldsmobile, którego podobno używ ali również w celu podrywania pięknych Tajek… Po targach pozostały dobre humory, masa kontaktów, miłe doświadczenia oraz… skrzynia, niekoniecznie pusta, ale jej zawartość to słodka tajemnica Roberta i Jacka…
Czekamy na kolejne imprezy targowe, które, jak zgodnie stwierdzili wszyscy uczestnicy, dają dużo i firmie i pracownikom…
|
Końcówka roku w naszej firmie mija pod znakiem udziału w targach.
W dniach 18 – 20 listopada nasza reprezentacja w składzie Milena Szymiec oraz Robert Kurzak uczestniczyli w Targach WIRTOTECHNOLOGIA, czyli Międzynarodowych Targach Metod i Narzędzi do Wirtualizacji Procesów w Sosnowcu. Wydarzenie zostało odwiedzone przez prawie 6000 klientów. Liczne wykłady, panele dyskusyjne, seminaria branżowe były okazjami do spotkań, rozmów i nawiązywania nowych znajomości biznesowych, czyli dawały możliwość pozyskania nowych klientów. Mamy nadzieję, że nowe kontakty zaowocują w już w niedalekiej przyszłości.
Wrażenia z Sosnowca… 
Mileny Szymiec: Targi jak to targi – stoiska i ludzie, wystawcy i odwiedzający. Firmy prześcigały się w jak najlepszym i profesjonalnym zaprezentowaniu swoich produktów i usług oraz przyciągały uwagę ciekawie urządzonymi stoiskami. Nasze stoisko nie wyróżniało się niczym szczególnym, rzec można – było dość standardowe. Mieliśmy jednak coś, co nas wyróżniło i czego nie mieli inni…monitor 3D. To nic, że większość odwiedzających interesowała się właśnie nim a nie naszym produktem Notorycznie padały pytania w stylu: “gdzie można taki kupić? ile to cacko kosztuje? czy da się na nim pracować? na jakiej zasadzie on działa? czy sprzedajemy takie monitory?” itp. Monitor 3D zrobił po prostu furorę!! Inne stoiska również błyszczały. Jedni prezentowali skomplikowane maszyny a nawet uruchamiali podczas dni targowych mini produkcję. Tu największym zainteresowaniem cieszyła się firma, która produkowała na miejscu dla gości śliczne żółte miseczki z plastiku, co generowało spore kolejki chętnych na darmowe “świeżynki”. Oczywiście pech chciał, że kiedy i ja ustawiłam się ostatniego dnia targów po miseczkę dla siebie… tuż przede mną zamknięto produkcję z powodu wyczerpania się materiałów:( Inne stoiska przyciągały uwagę odwiedzających nowoczesnymi drukarkami 3D, gdzie można było otrzymać drobne prototypy różnych przedmiotów – ja dostałam głowę mistrza Jody z “Gwiezdnych wojen”:) Gadżety zasadniczo generowały ruch przy stoiskach, zwłaszcza przez uczniów i studentów, których było najwięcej. Wszelkie gadżety (koszulki, czapki, długopisy, słodycze i przeróżne przedmioty) znikały ze stoisk w trybie natychmiastowym. Ciekawostką na targach było też stoisko, na którym prezentowano robota, który podbił serca wszystkich (moje także) – pieska! Piesek Robot swoim zachowaniem niewiele się różnił od swojego żywego brata. Reagował na komendy, machał ogonkiem i uszkami, cieszył się, szczekał, przymilał się do ludzi, radośnie reagował na głaskanie – jednym słowem człowiek zapominał, że ma do czynienia ze zwykłym zaprogramowanym przez Japończyków robotem Dla zobrazowania, zamieszczamy zdjęcie takiego pieska. Niewątpliwie wielkie pozytywne zamieszanie (zwłaszcza wśród panów) zrobiło wokół siebie stoisko, na którym prezentowano body painting jakąś nowoczesną metodą. Na owym stoisku prezentowała się naga modelka przyodziana tylko w skromne stringi miała oczywiście na sobie “body painting”.. nad którym stale pracował artysta, który za pomocą odpowiedniego sprzętu ubarwiał jej nagość 
Podsumowując, targi odbywały się w przyjemnej atmosferze, cieszyły się zainteresowaniem odwiedzających, zwłaszcza w dwóch pierwszych dniach. Popołudniami, kiedy ruch malał, wystawcy odwiedzali się nawzajem popijając wspólnie kawkę lub… coś mocniejszego 
Tych, którzy rzeczywiście byli zainteresowani istotą wystawianego produktu było niewielu, ale i tak myślę, że nabraliśmy cennego doświadczenia i zebraliśmy kontakty, które w przyszłości zaowocują. Pierwsze koty za płoty Targi są świetną okazją do zaprezentowania firmy, rozpowszechnienia jej w skali ogólnokrajowej a nawet międzynarodowej. Uważam, że warto było brać w nich udział, przy okazji nauczyliśmy się czegoś nowego Wyrażam też nadzieję, że zainteresowanie firmy wystawiennictwem w następnych tego typu imprezach nie zmaleje
Roberta Kurzaka: Pierwsze targi, w których miałem przyjemność uczestniczyć z ramienia naszej firmy jako Pressiton Studio. Targi trwały 3 dni w godzinach od 9:00 do 17:00. Jako współwystawcy z Quest3D.pl oferowaliśmy usługi tworzenia interaktywnych trójwymiarowych aplikacji o szerokiej tematyce. Sama organizacja stanowiska była naszą (Mileny i moją ) inwencją. Tak czy inaczej – byliśmy widoczni jako Pressiton Studio poprzez logo w postaci naklejki oraz naszych gorących od druku ulotek. Naszą kartą przetargową a zarazem elementem, który nas wyróżniał był monitor 3D PHILIPS oraz aplikacje przygotowane pod ten wyświetlacz. Ludzie przechodząc, często wracali się do naszego stanowiska z czystej ciekawości i z pytaniami jak można uzyskać taki efekt – obraz 3D bez okularów. Z tego co mi wiadomo, byliśmy jedyną firmą dysponującą tego typu sprzętem. Dzięki temu mieliśmy możliwość porozmawiania z ludźmi również o naszej ofercie. Nawiązaliśmy ciekawe kontakty. Pojawiły się zadania i kierunki w których powinniśmy iść i na co powinniśmy zwrócić uwagę. Tagi w Sosnowcu pozwoliły nam się pokazać oraz pokazać to co robimy. To co mnie osobiście podbudowało – to ocena prezentacji Mitsubishi Lancer X przez Artura Brzegowego – jednego z pięciu głównych programistów Quest3D, co utwierdziło mnie w przekonaniu, iż warto ciężko pracować miesiącami i poczekać cierpliwie na efekt końcowy.
|
Z uwagi na fakt, że w tym tygodniu brakuje nam jednego blogo-reportera w osobie Wojtka, musiałam zmotywować innych uczestników rozgrywek siatkowych do przygotowania kilku słów komentarza.
Marcin Roj:
„Wczoraj stoczyliśmy bardzo zacięty pojedynek z przedstawicielami drużyny “Skrawka nieba”. Przeciwnik okazał się niezmiernie wymagający… zatem powiedzmy, że wyniku nie pamiętam : ) Drugi, już bardzo wyrównany pojedynek rozegraliśmy w drużynach mieszanych, tak dla integracji. Było ekstra”
Przemek Woźniak:
„Wczoraj odbył się kolejny mecz siatkówki pracowników Pressiton Polska z… młodzieżą ze Świetlicy socjoterapeutycznej “Skrawek Nieba”. Okazali się oni jednak bardzo wymagającymi przeciwnikami, byliśmy zmuszeniu uznać ich wyższość i to czysto techniczną nad naszymi pracownikami : ) przegraliśmy pierwszy mecz sromotnie, ale za to z uśmiechem na ustach – w końcu traktujemy to jako zajęcia czysto towarzyskie z elementami ruchu ”
|

Jak zapewne zauważyliście nieuchronnie przyszła jesień, a co za tym idzie większość z nas cierpi na spadek energii.
Stopniowe skracanie się dni, wydłużanie nocy, chłód, wiatr, deszcz …szaro, buro i nieprzyjemnie. Wszystko to niezbyt pozytywnie oddziałuje na psychofizyczną kondycję człowieka. Jest nam smutno, źle, jesteśmy przygnębieni, ospali i apatyczni…
Główną z przyczyną jest oczywiście niedobór światła słonecznego w tym okresie. Jak twierdzą specjaliści, jego natężenie jest w październiku dwa a nawet trzy razy niższe niż w słoneczny wiosenny dzień i aż 100 razy niższe niż latem na plaży.
Co zatem pomoże zachować dobry nastrój i energię nawet w najbardziej ponury dzień?
Jedni starają się dostarczać sobie małych przyjemności, inni wprowadzają zmiany w swoim życiu lub zajadają się czekoladą…
A jakie Wy macie sposoby na walkę z jesienna chandrą?
Liczę na Wasze pomysły… nawet najbardziej abstrakcyjne.
|
Prawdopodobnie cześć z Was słyszała o zespole St. City Surfers, czyli muzykalnych świętoszkach z naszego miasta. W gronie naszych pracowników jest wielki fan tego zespołu, który mocno kibicuje tej grupie już od dłuższego czasu.
Do jutra St. City Surfers walczą w konkursie Ican, gdzie amatorskie zespoły konkurują ze sobą o możliwość nagrania profesjonalnego teledysku.
Częstochowski zespół jest w czołówce i zamiennie z Ramoną Rey staje na 1 lub 2 miejscu podium. Wynik zmienia się z sekundy na sekundę a walka toczy się dosłownie na pojedyncze głosy, dlatego ważne jest każde kliknięcie.
Jeśli ktoś chciałby wesprzeć lokalnych artystów to zapraszamy na:
http://ican.pepsi.pl/zespol/st_city_surfers
Dla internautów przewidziane są nagrody, codziennie do wygrania jest iPhone 3G.
|
Dzień 27 września 2009 roku, będzie długo pamiętany przez jednego z pracowników Pressiton Polska Michała Malińskiego – kapitana częstochowskiej drużyny paintballowej Cannon Fodder Częstochowa (ang. mięso armatnie). Tego dnia została rozegrana ostatnia runda Turnieju Drużyn Leśnych konferencji południowej. Z wielką satysfakcją pragnę przekazać informację, iż drużyna CFC zajęła w tym turnieju drugie miejsce i w klasyfikacji ogólnej umocniła się na drugiej pozycji!
Gratulujemy!
“Początki naszego malowania sięgają marca 2007 r, kiedy to po raz pierwszy zasmakowaliśmy zapachu i „bólu” farby. Wraz z dwójką znajomych postanowiliśmy założyć nieformalną drużynę, zrzeszającą graczy paintballa, którzy są chętni do systematycznej gry. Generalnie od dwóch lat w miarę regularnie grywaliśmy na polu Centrum Działań Taktycznych Forest Camp – opuszczonym ośrodek harcerski w Zaborzu. Naszym motto jest gra zespołowa i gra fair. Preferujemy klimaty leśne (woodsball), aczkolwiek w tym sezonie część graczy wyraziła chęć by zacząć grać również na turniejach speedballowych (speedball – odmiana paintballu, gdzie zamiast przeszkód, ustawiane są dmuchane balony).
Przez pierwszy rok istnienia drużyny, skupialiśmy się raczej na zorganizowaniu graczy, którzy mieliby ochotę na regularną grę i ewentualne wyjazdy na pozostałe śląskie pola. Z perspektywy czasu muszę powiedzieć, iż selekcja graczy to naprawdę ciężki kawałek chleba. Trzeba odstawić na bok wszelkie przyjaźnie i animozje – dobro drużyny na pierwszym miejscu. Dopiero w drugim etapie rekrutacji można odrzucić osoby, które mimo posiadanych kwalifikacji nie pasują charakterem do drużyny. W chwili obecnej drużyna CFC posiada 11 aktywnych graczy, którzy stawiają się praktycznie w komplecie na każdym turnieju i dają z siebie wszystko. Celem na sezon 2009 miał być start w Turnieju Drużyn Leśnych, poznanie graczy, drużyn, pól do gry. Nie spodziewaliśmy się, że uda nam się zająć tak wysokie miejsce w klasyfikacji generalnej (2 miejsce na 24 drużyny), co da nam możliwość zagrania na Finale Turnieju Drużyn Leśnych w Warszawie. Jest to dla nas niesamowite wyróżnienie i wynagrodzenie za trud włożony w rozwój i zgranie drużyny.
Nie spodziewaliśmy się, iż zajęcie miejsc, nie zawsze w czołówce rozgrywek, może nam tak wiele dać. Pierwszy nasz kontakt z drużynami grającymi, nierzadko od kilu sezonów razem można określić jako demotywujący – zajęliśmy 10 miejsce na 11 ekip (mimo, że nasza przewagą była znajomość pola gry). Na kolejnych turniejach szło nam coraz lepiej – zajmowaliśmy miejsce 3, 8 i 6. W ostatnim turnieju udało nam się zająć 2 miejsce, co było dla nas wielkim zaskoczeniem. Dzięki temu zostaliśmy drugą ekipą paintballową na śląsku, zaraz za grupą Jarheads. Dzięki grze z najlepszymi ekipami na śląsku zdobyliśmy bardzo dużo doświadczenia, poznaliśmy graczy, pola na których, możliwe będą rozgrywane kolejne turnieje oraz scaliliśmy znajomości w drużynie. Paintball nadzwyczaj szybko powoduje zawiązanie „nici” porozumienia pomiędzy graczami, jest to sport drużynowy, więc „troszczenie” się o współgracza z drużyny przychodzi automatycznie – gdy on zostanie „zdjęty”, ja zostanę odsłonięty na ataki przeciwników.
Od siebie dodam jeszcze, że pomimo, kontuzji w postaci siniaków, jakie pozostają po grze, jest to naprawdę ciekawy sposób na spędzenie wolnego czasu i odreagowanie stresu tygodnia pracy. Polecam każdemu, kto nie boi się dużej dawki adrenaliny i ma ochotę pobiegać, poskradać się lub chociaż postrzelać.
Na koniec chciałbym podziękować Piotrowi Forkasiewiczowi za odświeżenie naszego loga, które w chwili obecnej jest jednym z najlepiej zaprojektowanych i ciekawych, a z czasem wraz z kolegami z drużyny, postaramy się żeby i rozpoznawalnym logiem wśród drużyn paintballowych” - Michał „Malina” Maliński.
|
Nie wiele czasu minęło od pierwszego dnia mojego stażu w Pressiton, również tak nie dawno była rozmowa kwalifikacyjna gdzie kolejno prześwietlały moją osobę Marta, Kasia P. i Kasia M. Od tego zaczęła się moja przygoda z Pressiton. Dziś ta przygoda się kończy, bo właśnie dobiegł końca okres mojego stażu i trwa wsteczne odliczenie ostatnich jego godzin. Dwa miesiące minęły w mgnieniu oka..
Grasz o staż daje wielką szanse studentom na zdobycie jakże cennego doświadczenia zawodowego. Startując w konkursie, miałem nadzieję że trafię do firmy, gdzie zostanę potraktowany poważnie, a moje umiejętności zawodowe dojrzeją. Wybierając Częstochowę liczyłem, że trafię do profesjonalnego zespołu, który da możliwość twórczej pracy w branży marketingowej. Dział PR&Marketing Pressiton’u spełnił te oczekiwania, ponadto ludzie jakich tu spotkałem(mam na myśli całą organizację) sprawili że okres stażu szybko minął w bardzo miłej i sympatycznej atmosferze.
Staż się co prawda skończył, jednak jedyny bielszczanin w firmie nadal będzie przechadzał się korytarzami przy Wałach Dwernickiego, niestety tylko 3 dni w tygodniu.
Dzienniczek właśnie się kończy, bo kończy się historia stażu pierwszego laureata Grasz o staż w Pressiton.
|
Po wakacyjnej przerwie dzieci wróciły do szkoły a studenci powoli pakują tornistry na pierwsze wykłady. Pracownicy Pressiton mają ponownie możliwość darmowej edukacji. Chodzi oczywiście o zajęcia z języka angielskiego, które w minionym tygodniu zostały reaktywowane i ponownie mamy możliwość rozwoju swoich kompetencji. Jak wiadomo, znajomość języka angielskiego to dziś podstawowa umiejętność, wymagana nie tylko w pracy. Wybierając się na wakacje za granice, możemy czuć o wiele większy komfort psychiczny, mając poczucie dobrej znajomości tego języka, języka który jest używany w większości krajów na świecie.
Nowe zajęcia będą w części grup, kontynuacją lekcji, które odbywały się jeszcze przed okresem urlopowym. Zmienią się jednak prowadzący, lekcji będą udzielać: nauczyciel polskojęzyczny oraz native speaker.
Patrząc na liczbę pustych biurek, która związana jest z panującą grypą. Zastanawiająca jest zbieżność w czasie, początku zajęć z języka angielskiego i sezonu L4…. jednak kto by chciał chorować… wszystkim nieobecnych przysyłam gorące życzenia powrotu do zdrowia.
Inglisz is kul!
|
Długo przygotowane propozycje pracowników przeszły pierwszą selekcję. Do drugiej fazy zakwalifikowano cztery najlepsze propozycje. Przypomnijmy, że celem propozycji było usprawnienie i ułatwienie pracy oraz możliwość rozwoju firmy.
Na tym etapie, na placu boju pozostały pomysły Piotrka Forkasiewicza(nowy moduł dodawania tasków), Piotrka Oźóga(licytacja tasków), Michała Malińskiego(identyfikatory) i Grzegorza Dziurkowskiego(dodatkowe usługi do usług budowlanych ).
Ponieważ Ideas mają służyć zwiększeniu komfortu pracy w Pressiton, głos decydujący mają pracownicy. Do piątku 25.09 do godziny 17:00 mamy możliwość ewaluacji pomysłów.
Prosimy o rzetelną ocenę i nie faworyzowanie kolegów z działów
Najlepszy pomysł zostanie wprowadzony w życie a dla pomysłodawcy przewidziana jest nagroda.
|
W dniu wczorajszym odbył się trening siatkarzy i… siatkarki Pressit-Up. Po raz pierwszy dołączyła do nas Kasia K, która okazała się niezłą Kosą na siatce, ścinając bezpańskie piłki …. aż miło. Wielką tajemnicą pozostał nietypowy strój w jakim wczoraj wystąpiła. Być może to uśpiło czujność rywali, którzy przegrali spotkanie 1:3. W zespole zwycięzców świetnie sobie radzili: Olek Wyszyński oraz Michał Maliński, którzy kąśliwymi zagraniami drażnili kolegów z pracy.
Również Przemek Woźniak nie dawał spokoju przeciwnikowi, posyłając piłkę z zagrywki tuż za siatkę. Nietypowy styl w jakim Przemek wykonuje swoją zagrywkę zasłużył na własny przydomek. Ponieważ określenie Rittberger jest już zajęte, może styl ten określimy jako zagrywka „na czarny dołek”?
W czasie wtorkowego spotkania udało rozegrać się dwa mecze. Pierwszy treningowy zakończony wynikiem 3:0 oraz mecz w pełnych składach zakończony rezultatem 3:1. W skład zwycięskiej drużyny wchodzili: Kasia „Kosa” Kosowska, Michał „Malina” Maliński, Wojtek Bachta, Przemek Woźniak i Olek Wyszyński. W pokonanej drużynie wyróżniał się Michał Mszyca, który nie dawał za wygraną nawet w najtrudniejszej sytuacji, próbując wygarnąć piłkę która wydawała się już nie do podbicia. Cały zespół walczył ambitnie do końca o czym świadczą wyrównane wyniki w większości rozegranych wczoraj setów.
Brawo Panie i Panowie!
|
No i jak tu nie wspomnieć o naszych Złotopolskich. Mowa oczywiście o naszej męskiej reprezentacji siatkarzy, mistrzów Europy. Skąd to określenie? Gdy żeńska reprezentacja zdobywała złoto ME, zawodniczki zostały nazwane „Złotkami”, teraz gdy chłopaki odwalili kawał świetnej roboty i oni zasłużyli na wyjątkowy przydomek. Na Placu Defilad w stolicy ktoś dał propozycje „Złotopolscy”, tłum podchwycił nazwę i zaczął ją skandować.
Niesamowite emocje jakie dostarczyli nam siatkarze, zapisując swoje nazwiska złotymi zgłoskami na kartach historii polskiego sportu w zeszłą niedzielę, wielu kibicom nadal się udzielają. Mi również, gdyż sam jestem wielkim fanem tego sportu od wielu lat. Euforia jeszcze przez kilka dni zeszłego tygodnia poprawiała nastrój w pracy. Mimo jesiennej aury i różnych problemów, świadomość, że jesteśmy potęgą w Europie i na świecie. Tym bardziej że AZS okazuje się być kuźnią talentów, o czym świadczy liczba mistrzów Europy 2009, która występowała w naszym klubie.
A jako, że dano nam świetny przykład, to zawodnicy Pressiton nadal ciężko trenują po dwa razy w tygodniu.
Jak napisałem w tytule wpisu, jest to już przedostatnia refleksja z mojego dzienniczka, którą chciałem się z Wami podzielić. Mam nadzieję, że moje teksty nie irytowały nikogo… za bardzo. Starałem się pisać o tym co widzę i co czuje podczas mojej przygody z Pressiton.
|
Czyli 11 chorób, z którymi możesz pomylić miłość:
1) Drżenie serca kiedy myślisz o nim.
Dla ciebie to : Miłość
Dla lekarza : Tachykardia z prawdopodobieństwem arytmii serca (atak serca).
2) Niekończące się drżenie rak, nóg i innych części ciała.
Dla ciebie to : Miłość
Dla lekarza : Parkinson.
3) Stały uśmiech na twarzy.
Dla ciebie to : Miłość
Dla lekarza : Porażenie nerwów twarzoczaszki.
4) Problemy z koncentracja, brak możliwości skupienia, zapominanie o drobiazgach.
Dla ciebie to : Miłość
Dla lekarza : Wczesne objawy Alzheimera.
5) Częste lub stale podniecenie seksualne.
Dla ciebie to : Miłość
Dla lekarza : Nimfomania.
6) Miękkie kolana, utrata energii, kiedy widzisz jego
Dla ciebie to : Miłość
Dla lekarza : Początki sklerozy.
7) Niemożność przestania myślenia o nim
Dla ciebie to : Miłość
Dla lekarza : Nerwica natręctw.
8 ) Czerwienienie się na twarzy, szyi i innych częściach ciała.
Dla ciebie to : Miłość
Dla lekarza :Leukemia.
9) Bezsenność.
Dla ciebie to : Miłość
Dla lekarza : Depresja.
10) Poczucie, ze czujesz jego zapach nawet kiedy jego nie ma w pobliżu.
Dla ciebie to : Miłość
Dla lekarza : Schizofrenia.
11) Nie możesz usiedzieć na miejscu.
Dla ciebie to : Miłość
Dla lekarza : Hemoroidy.
Mężczyzna odkrył broń, wynalazł polowanie.
Kobieta odkryła polowanie, wynalazła futra.
Mężczyzna odkrył kolory, wynalazł malowanie.
Kobieta odkryła malarstwo, wynalazła makijaż.
Mężczyzna odkrył mowę, wynalazł konwersację.
Kobieta odkryła konwersację, wynalazła plotkę.
Mężczyzna odkrył rolnictwo, wynalazł jedzenie.
Kobieta odkryła jedzenie, wynalazła dietę.
Mężczyzna odkrył przyjaźń, wynalazł miłość.
Kobieta odkryła miłość, wynalazła małżeństwo.
Mężczyzna odkrył kobietę, wynalazł seks.
Kobieta odkryła seks, wynalazła ból głowy.
Mężczyzna odkrył handel, wynalazł pieniądze.
Kobieta odkryła pieniądze, i to zrujnowało mężczyznę
|

Kolejny trening za nami. Tym razem na boisku spotkało się 6 siatkarzy, którzy jak dotąd nie opuścili żadnego spotkania. Drużyna w składzie: Marcin, Roj, Michał Maliński oraz Przemek Woźniak, można powiedzieć że zdeklasowała rywala, wygrywając z nim 3:0. Jednak by mieć jasny pogląd na sytuację, należy dodać że 1 i 3 set był wygrany minimalnie. Wspomniana wyżej trójka zachowywała zimną krew w końcówkach i popełniła mniej błędów. Szczególne uznanie dla Przemka, który raz po raz wysyłał za siatkę nie przyjemne skróty, które wymuszały na przeciwniku oddanie piłki za darmo.
Na wyróżnienie również zasłużył na pewno Michał Maliński, który ponownie pokazał, że umie zrobić pożytek ze swojego wzrostu i raz po raz blokował ataki przeciwników. Michała i Przemka świetnie uzupełniał Marcin, który wyłapywał piłki w obronie i co chwila, kąśliwym atakiem zamęczał rywala.
Jednak rywale nie chcieli dać się położyć na łopatki, więc po przegranej 3:0, żądni rewanżu poprosili o rozegranie kolejnego meczu. Tym razem, większa koncentracja i dbałość o każdą akcję przyniosła skutek. Wojtek Bachta, Kuba Garbiec i Michał Mszyca objęli prowadzenie w setach 2:0. W kolejnym secie jednak nastąpiło przebudzenie w zespole zwycięzców pierwszego starcia, i w decydującej fazie okazali się lepsi. Wynik spotkania 4:2.
Brawo Panowie!
|
No i pełen euforii wracam do pracy, ale sądzę że nie jestem sam. Myślę, że wielu z nas jest dziś podekscytowanych wspaniałym wynikiem polskich siatkarzy. W końcu jesteśmy potęgą, nasz naród ma najlepszych siatkarzy w Europie, po raz pierwszy w historii. Choć przez chwilę mogliśmy zapomnieć o troskach związanych z niemiłymi informacjami z minionego tygodnia. Po wspaniałym turnieju, gdzie nasi złoci chłopcy szli jak burza, odprawiając z kwitkiem kolejnych rywali, mogli cieszyć się z medali z najszlachetniejszego kruszcu.
Wielkie emocje miały nas czekać już w sobotę, kiedy to spotkaliśmy się w półfinale z Bułgarią. Reprezentacją która wygrała grupę śmierci w pierwszej fazie turnieju. Jednak w sobotę Polacy zagrali koncertowo, spisując się wzorowo w każdym elemencie siatkarskiego rzemiosła. I dzięki szybkiemu 3:0 mogli oczekiwać na Rosjan w finale. Jednak los chciał inaczej i po zaciętym boju to Francuzi znaleźli się w finale turniej, czyli drużyna od zwycięstwa nad którą, chłopcy Castellaniego rozpoczęli marsz po złoto. Można by rzec, od nich się zaczęło i na nich skończyło.
Po ostatniej akcji byłem tak szczęśliwy i wyczekiwałem na mazurka dąbrowskiego, trzeba było tyle czekać. Jeszcze po drodze nagrody indywidualne, dla Zagumnego i Gruszki – szczególnie mocno zabiło mi serce, ponieważ Gruszka jest mocno związany z Bielskiem i z Częstochową! Serce rośnie!
I tak minął kolejny już tydzień mojej przygody, praca mieszana z meczami Polaków oglądanymi w La Stradzie. No i niesamowity weekend! Słowo klucz tygodnia to oczywiście siatkówka, a numerem tygodnia znów wybieram 1, jako że jesteśmy pierwsi i najlepsi w Europie.
|
|
|
|