
Jak zapewne zauważyliście nieuchronnie przyszła jesień, a co za tym idzie większość z nas cierpi na spadek energii.
Stopniowe skracanie się dni, wydłużanie nocy, chłód, wiatr, deszcz …szaro, buro i nieprzyjemnie. Wszystko to niezbyt pozytywnie oddziałuje na psychofizyczną kondycję człowieka. Jest nam smutno, źle, jesteśmy przygnębieni, ospali i apatyczni…
Główną z przyczyną jest oczywiście niedobór światła słonecznego w tym okresie. Jak twierdzą specjaliści, jego natężenie jest w październiku dwa a nawet trzy razy niższe niż w słoneczny wiosenny dzień i aż 100 razy niższe niż latem na plaży.
Co zatem pomoże zachować dobry nastrój i energię nawet w najbardziej ponury dzień?
Jedni starają się dostarczać sobie małych przyjemności, inni wprowadzają zmiany w swoim życiu lub zajadają się czekoladą…
A jakie Wy macie sposoby na walkę z jesienna chandrą?
Liczę na Wasze pomysły… nawet najbardziej abstrakcyjne.
|
No i pełen euforii wracam do pracy, ale sądzę że nie jestem sam. Myślę, że wielu z nas jest dziś podekscytowanych wspaniałym wynikiem polskich siatkarzy. W końcu jesteśmy potęgą, nasz naród ma najlepszych siatkarzy w Europie, po raz pierwszy w historii. Choć przez chwilę mogliśmy zapomnieć o troskach związanych z niemiłymi informacjami z minionego tygodnia. Po wspaniałym turnieju, gdzie nasi złoci chłopcy szli jak burza, odprawiając z kwitkiem kolejnych rywali, mogli cieszyć się z medali z najszlachetniejszego kruszcu.
Wielkie emocje miały nas czekać już w sobotę, kiedy to spotkaliśmy się w półfinale z Bułgarią. Reprezentacją która wygrała grupę śmierci w pierwszej fazie turnieju. Jednak w sobotę Polacy zagrali koncertowo, spisując się wzorowo w każdym elemencie siatkarskiego rzemiosła. I dzięki szybkiemu 3:0 mogli oczekiwać na Rosjan w finale. Jednak los chciał inaczej i po zaciętym boju to Francuzi znaleźli się w finale turniej, czyli drużyna od zwycięstwa nad którą, chłopcy Castellaniego rozpoczęli marsz po złoto. Można by rzec, od nich się zaczęło i na nich skończyło.
Po ostatniej akcji byłem tak szczęśliwy i wyczekiwałem na mazurka dąbrowskiego, trzeba było tyle czekać. Jeszcze po drodze nagrody indywidualne, dla Zagumnego i Gruszki – szczególnie mocno zabiło mi serce, ponieważ Gruszka jest mocno związany z Bielskiem i z Częstochową! Serce rośnie!
I tak minął kolejny już tydzień mojej przygody, praca mieszana z meczami Polaków oglądanymi w La Stradzie. No i niesamowity weekend! Słowo klucz tygodnia to oczywiście siatkówka, a numerem tygodnia znów wybieram 1, jako że jesteśmy pierwsi i najlepsi w Europie.
|
Wczoraj odbył się drugi trening siatkarzy z naszej firmy. Jak się okazało poczynili oni wielki postęp od wtorku ; ) Czwartkowy mecz stał na wysokim poziomie i ponownie nie obeszło się bez tie-break’u. Wcześniejsze sety były wygrywane na przemian. Tym razem jednak ostatnia partia była mniej wyrównana i zakończyła się wynikiem 15:10. Zwycięzcy w składzie: Adam, Michał, Kuba i Przemek odskoczyli na początku piątego seta i nie oddali wypracowanej przewagi aż do końca meczu. Mimo iż chłopaki walczyli ambitnie(Mateusz, Tomasz, Wojtek i Marcin) to musieli uznać wyższość rywali.
Wśród zawodników należy wyróżnić za wczorajszy mecz Michała, który niepodzielnie królował na siatce niszcząc w zalążku nadzieje przeciwnika swoimi skutecznymi blokami.
Cieszy postęp w jakości gry, długie wymiany i walka o każdą piłkę, jeśli zachowa się taka tendencja wzrostowa, to siatkarze PressitUp mogą jeszcze nas zaskoczyć.
Ciekawostki z wczorajszego treningu:
-oficjalny siatkarski debiut zaliczył wczoraj Mikołaj, trzyletni fighter, stając się tym sposobem najmłodszym zawodnikiem drużyny Pressiton.
- na naszym treningu pojawiła się pierwsza kobieta, tym razem jeszcze biernie, w roli cheerleader ale jesteśmy przekonani że następnym razem upiększy naszą grę, dając przykład innym kobietom z naszej company, iż warto.
Pozdrawiam
|

Gdy emocje opadły po debiutanckim tygodniu w Pressiton-ie, przyszedł czas zakasać rękawy i brać się do pracy. Kolejne dni w firmie przyniosły wiele nowych wyzwań i zadań.
W momencie gdy trafiłem do Częstochowy, dział marketingu przechodził spore zmiany, a wszystko za sprawą projektu pod kryptonimem: „Pressiton Studio”. Aby wkręcić się w rynek musieliśmy podjąć szereg starań, by jakoś zaistnieć. Szereg propozycji, które narodziły się w naszych głowach dały mi nowy obraz możliwości jakie daje praca w tak kreatywnym zespole. Mam nadzieję, że już wkrótce Polska o nas usłyszy.
Słowem kluczem zeszłego tygodnia stał się markethink – dla zainteresowanych polecam link: http://pressitonstudio.com/news. Liczbą tygodnia została 8, ahh ten billing of work ; – )
Poniedziałek, zaczynamy. Pozdrowienia dla całej załogi, a szczególnie dla tych, którzy „lubią” poniedziałki tak jak i ja: )
Wojtek
|
Właśnie mija tydzień odkąd dołączył do nas stażysta w dziale marketingu. Wojtek, którego już zapewne większość z Was poznała, napisał parę słów o swoich pierwszych dniach
Praca w Pressiton jest pierwszym poważnym sprawdzianem dla mnie, wcześniej podejmowałem różne prace typowo studenckie oraz wychodziłem z własnymi inicjatywami w zakresie organizacji non-profit. Teraz mam okazje działać w zespole niesamowitych ludzi, którzy pracują z pasją i dużym powerem każdego dnia.
Mimo że to dopiero tydzień to już mogę powiedzieć, że jestem bardzo zadowolony że trafiłem właśnie do Częstochowy. Mam tu możliwość rozwoju i poznania nowych rzeczy, pewnych mechanizmów, których wcześniej nie dostrzegałem. Duży profesjonalizm i świetne zgranie zespołu znacznie ułatwia pracę. Cieszy mnie również fakt, że poszukujemy wyzwań, ambitnych projektów które dają satysfakcję. Liczę, że moja kariera nabierze tempa w Pressiton.
Bardzo chciałbym podziękować wszystkim za ciepłe przyjęcie.
Wojtek
|
Jako korespondent “zza wielkiej szyby” chciałbym przybliżyć pewną sytuacje która przydarzyła się jednemu z naszych kolegów.
Wbrew powszechnej opinii informatycy to również ludzie i również mają swoje problemy i troski. Nie tak dawno temu Grzegorz B. a dokładniej jego auto stało się celem ataku wandali, którzy bez wyraźnej przyczyny postanowili w dość mało delikatny sposób „położyć” spory kamień na przedniej szybie jego samochodu.
Jednak jak udało się ustalić owy nieznany sprawca został namierzony i uwieczniony przez pobliską kamerę przemysłową. Po długich negocjacjach udało się zdobyć zdjęcie chuligana który dopuścił się tak niecnego czynu. Poniżej prezentujemy zdobytą fotografię, jeśli ktoś rozpoznał tą twarz prosimy o kontakt.

|

Od 27 lipca do naszej załogi dołączył Wojtek, laureat konkursu „Grasz o staż”. Będzie z nami przez najbliższe dwa miesiące, znaleźć go możecie w dziale marketingu.
Wojtek przygotował jedno z najlepszych rozwiązań case’a w konkursie. Następnie przybył do Częstochowy na rozmowę kwalifikacyjną. Spotkanie zakończyło się sukcesem i od minionego poniedziałku przechadza się korytarzami naszej firmy.
Oto pierwsze wrażenia Wojtka: „Bardzo się cieszę że dołączyłem do PressitOn. Zaskoczyła mnie średnia wieku zespołu oraz atmosfera tu panująca, oczywiście było to pozytywne zaskoczenie. Mam nadzieję, że moje pomysły i praca przyniosą efekty i tym samym spełnię pokładane we mnie nadzieje”.
Wojtek to osoba ambitna ze świeżym spojrzeniem na branże, jak przyznał w młodości zdarzyło mu się ocieplać i robić elewacje na budynkach.
Witamy na pokładzie i powodzenia!


|
Słów kilka na temat nowych osób na pokładzie Pressiton Polska.
Ekipa naszego biura turystycznego Tourispol powiększyła się ostatnio o nowego managera. Do teamu dołączył Marcin Sobala, który będzie nadzorował całość funkcjonowania działu turystycznego, czyli m.in.
- współpracę z InterClub i rozwój agencji turystycznej na Ukrainie
- pozyskiwanie nowych partnerów biznesowych
- analizę działań konkurencji oraz trendów w branży turystycznej, zwłaszcza w obszarze sprzedaży internetowej
Jak zdążyłam się dowiedzieć, Marcin to osoba, która ma bardzo ambitne plany i chce bardzo dużo zdziałać. Dodatkowo jest pełen zapału – cieszy się, że dołączył do naszej ekipy bo o pracy w takiej firmie marzył.Marcin od ponad 10 lat jest związany z branżą turystyczną. Jest to również jego pasja w życiu prywatnym. Nowy manager TOU prowadzi aktywny tryb życia, uwielbia podróże i poznawanie światowych kultur i obyczajów.
Marcina póki co można znaleźć w kobiecym towarzystwie – na parterze budynku w biurze TOU.
———————————————————————————–
Dział Realizacji Projektów Budowlanych powiększył się o jeszcze jedną osobę. Jest nią Tomasz Witkowski, który będzie pracował na stanowisku Kierownika Kontraktu.
Tomasz prywatnie posiada żyłkę hazardzisty – interesuję się szachami i brydżem. W wolnym czasie uprawia turystykę górską, rowerową i kajakową. Jego hobby to również niemieckie samoloty z okresu II wojny światowej. Jak przystało na umysł ścisły (praca dyplomowa pod tytułem: “Analiza poprawnej pracy łożyska hydrodynamicznego”) bardzo lubi rozwiązywać problemy natury technicznej i wszelkiego rodzaju łamigłówki.
Oczywiście życzymy samych sukcesów!Słów kilka na temat nowych osób na pokładzie Pressiton Polska.
Ekipa naszego biura turystycznego Tourispol powiększyła się ostatnio o nowego managera. Do teamu dołączył Marcin Sobala, który będzie nadzorował całość funkcjonowania działu turystycznego, czyli m.in.
- współpracę z InterClub i rozwój agencji turystycznej na Ukrainie
- pozyskiwanie nowych partnerów biznesowych
- analizę działań konkurencji oraz trendów w branży turystycznej, zwłaszcza w obszarze sprzedaży internetowej
Jak zdążyłam się dowiedzieć, Marcin to osoba, która ma bardzo ambitne plany i chce bardzo dużo zdziałać. Dodatkowo jest pełen zapału – cieszy się, że dołączył do naszej ekipy bo o pracy w takiej firmie marzył.Marcin od ponad 10 lat jest związany z branżą turystyczną. Jest to również jego pasja w życiu prywatnym. Nowy manager TOU prowadzi aktywny tryb życia, uwielbia podróże i poznawanie światowych kultur i obyczajów.
Marcina póki co można znaleźć w kobiecym towarzystwie – na parterze budynku w biurze TOU.
———————————————————————————–
Dział Realizacji Projektów Budowlanych powiększył się o jeszcze jedną osobę. Jest nią Tomasz Witkowski, który będzie pracował na stanowisku Kierownika Kontraktu.
Tomasz prywatnie posiada żyłkę hazardzisty – interesuję się szachami i brydżem. W wolnym czasie uprawia turystykę górską, rowerową i kajakową. Jego hobby to również niemieckie samoloty z okresu II wojny światowej. Jak przystało na umysł ścisły (praca dyplomowa pod tytułem: “Analiza poprawnej pracy łożyska hydrodynamicznego”) bardzo lubi rozwiązywać problemy natury technicznej i wszelkiego rodzaju łamigłówki.
Oczywiście życzymy samych sukcesów!
|
Papier jest wyjątkowym produktem, pochodzącym z jednego z naszych najbardziej drogocennych źródeł surowców – lasu.
Włókno celulozowe jest na tyle mocne, że można je wykorzystać aż siedmiokrotnie jako nowy surowiec do produkcji papieru, zanim ostatecznie stanie się paliwem biologicznym, a w końcu popiołem, który posłuży jako nawóz dla następnego pokolenia drzew.W Europie, średnio, makulatura stanowi aż 48% surowca do produkcji papieru. W Polsce wskaźnik ten jest sporo niższy i kształtuje się na poziomie 36%.
Jeszcze większe różnice występują we wskaźnikach odzysku makulatury.
- Średni wskaźnik odzysku w Europie wynosi 56%, w Polsce – tylko 33%.
Wskaźniki te mogą być wyższe – także dzięki nam!
Chcąc dbać o środowisko naturalne możemy zacząć od najbliższego nam otoczenia i to już dziś. Ekipa Pressiton Polska wiedząc, że ekologiczna firma to przede wszystkim ekologiczni pracownicy, już zaczęła.Każdy z nas na co dzień zużywa sporą ilość papieru.:wydruki, kserówki, stare dokumenty, czasopisma itp.Wszytko to może zostać powtórnie przetworzone.
A pomysł w naszej firmie jest następujący:
W każdym dziale pojawiła się skrzynka, pudło lub inny pojemnik (z napisem np. MAKULATURA ,do którego nasi pracownicy wrzucają niepotrzebny, zużyty papier. Makulatura z tych pudeł jest wtórnie przetwarzana.Naszych pracowników nie kosztuje to nic oprócz małego wkładu energii zaangażowanego w wyrzucenie papieru NIE-DO-KOSZA. Niewiele wysiłku a efekt ogromny.
|
W naszej firmie zdarzyły się czasem sytuacje nazywane potocznie gafami..
Nie raz pracownik wchodził na salę konferencyjną, rozsiadał się wygodnie na krzesełku, ale nagle orientował się, że coś nie gra i po chwili konsternacji dochodził do wniosku, że chyba nie powinno go tam być. Na sali konferencyjnej unosił się też kiedyś niepożądany zapach, jak się później okazało pochodzący z zepsutych mleczek do kawy z szafy. W związku ze specyfiką komunikacji w naszej firmie, napisanie na Skypie czegoś nie w tym okienku, również należy do sytuacji bardzo częstych. Do historii przeszła sytuacja, kiedy jeden z pracowników pod wpływem sporej ilości pracy napisał na Skype, że „zaraz będzie krzyczeć, płakać i tupać nogami” i zamiast do innego pracownika wysłał…to do osób z tzw. top management, ale reakcja odbiorcy w postaci uśmiechu uspokoiła sytuację. A co mówią na ten temat pracownicy?
Madzia Zaborniak, z autopsji:
„Uważam, że takie historyjki wpadkowe w pracy zdarzają się lub zdarzyć się mogą wszystkim ( nie tylko blondynkom). Każdemu mogą przytrafić się małe wpadki kiedy ktoś coś bezmyślnie powie a zainteresowane osoby usłyszą to na korytarzu. Mnie osobiście również zdarzyła się mała wpadka… ale zacznijmy od początku:
Każdy w tej firmie we, iż jestem specjalistką od leasingów. Załatwiając leasing ostatniej S klasy z jedną z firm, zdarzyła mi się mała wpadeczka. Mianowicie, rozmawiając z doradca przez telefon omawiałam wszelkie szczegóły transakcji, płatności itd. Ponieważ jednak Pani miała bardzo mało czasu i próbowała mnie zbyć (ja oczywiście się jej nie dałam), bardzo mnie to zirytowało. Moje zdenerwowanie narastało i narastało i po omówieniu wszelkich szczegółów myśląc, że rozmowa się zakończyła, odłożyłam telefon i zaczęłam mówić do kolegi z działu jaka to Pani jest niekompetentna. No i się zaczęło. Ku mojemu zdziwieniu zobaczyłam, że nie wyłączyłam telefonu a co za tym idzie Pani od leasingów bardzo się nasłuchała jak to ona nie potrafi niczego załatwić. 5 minut później dostałam telefon od tej samej Pani z wyjaśnieniami z starała się wszystko załatwić, ale do tego potrzeba czasu i odrobiny cierpliwości. Oczywiście możecie sobie wyobrazić jak ja się poczułam. Dobrze, ze była to rozmowa telefoniczna bo czułam jak od środka płonę.
Kamil Suski, zasłyszane:
„X (czterdziestolatek): przejdźmy na „Ty”.
Y (dwudziestolatek): hmmm (chwila namysłu)… no nie wiem czy to dobry pomysł, jest Pan ode mnie dużo starszy…
Gaf uniknąć się nie da, czasami nawet sami nie zdajemy sobie z nich sprawy… kiedy więc zrozumiemy, jaka wpadkę zaliczyliśmy, ważne, żeby właściwie zareagować. Nie ma nic gorszego niż nieudolne tłumaczenie się – rozmówca zwykle w takich sytuacjach świetnie potrafi wyczuć kłamstwo. O wiele lepszym rozwiązaniem jest zdobyć się na odwagę i zwyczajnie przeprosić. Zwykle pomaga.”
Robert Kurzak, Dział IT:
Praca jest miejscem, w którym należy przestrzegać pewnych ustalonych reguł i zasad. Przede wszystkim powinno skupić się na pracy i starać się wykonać ją najlepiej jak tylko się umie. Oczywiście nie da się uniknąć wpadek, ponieważ każdy z nas jest tylko człowiekiem, który nie jest istota nieomylną. Jest wiadome, iż uczymy się całe życie. Najlepiej uczymy się na własnych błędach, ponieważ ich konsekwencje czujemy sami na sobie.Co do obowiązków w pracy – należy planować zadania z zapasem czasu na ewentualne niespodzianki których czasami nie sposób przewidzieć.
Jeśli chodzi o “obgadywanie” innych współpracowników lub nawet krytykowanie słabości innych – to jest to moim zdaniem dziecinne i niepoważne a w dalszej perspektywie – nudne. Pomijam fakt, iż tego typu zachowanie, nie powinno mieć miejsca w pracy – choć, jak wiemy, nie do uniknięcia. Praca to miejsce gdzie powinny się liczyć kompetencje i profesjonalizm a reszta rzeczy pomijana. Jeżeli mamy jakieś zastrzeżenia do współpracownika – najlepszym rozwiązaniem jest rozmowa w cztery oczy. Jeżeli ona nie przynosi rezultatów – pozostaje już tylko zwrócić się do przełożonego o interwencję.
Oczywiście w firmach pracują ludzie dorośli – nie ma co do tego wątpliwości. Człowiek dorosły jest odpowiedzialny za swoje czyny i umie się przyznać do błędów. Kłamstwo rodzi kolejne kłamstwo. Szczerość i wyłożenie “kawy na ławę” jest najlepszą formą załagodzenia sytuacji kryzysowej. Oczywiście musimy mieć w zanadrzu gotowy plan naprawienie sytuacji – aby przedstawić rozwiązanie pozostałym pracownikom. Słowo – przepraszam – jest właściwym słowem – żadne “sorry” – jesteśmy w Polsce. Osobiście miałem kilka sytuacji kryzysowych(chyba jak każdy) ale starałem się otwarcie rozwiązać problem i ponieść konsekwencję swoich błędów. Lepiej spytać się 4 razy niż popełnić błąd. Lubię czyste sytuację.
|
As you know I’m an English man living in Poland, in fact I live in a small city, with a population of around 248,000, called Częstochowa. As I’m from London moving here was a bit of a shock for me, as you all know London’s quite a big city. But on Wednesday I had to go to Warsaw, I was quite excited about going to the capital of Poland. Now I thought Warsaw was a big city, how mistaken could I have been, for me, it’s just a very busy town with the label “CAPITAL CITY”, as you can guess I didn’t enjoy it very much. O.K! They have big buildings, lots of shops and shopping centres, there are also lots of cafe’ and restaurants, plus there is the most horrendous traffic and drivers who just can’t live without the car horn. I’m sure it sounds like a city, but for me, a city has soul, it has a heart beat that just holds you there , something that you can’t let go of. Warsaw just didn’t have that, as we say in England and they say in France, ‘je ne sais quoi’. Unfortunately, I didn’t have the chance to see any of the more interesting places, so if you have any comments on where I should visit, the next time I’m there, please leave a list. In the words of Arnold Schwarzenegger, “I’ll be back”, with more news. Thanks for listening.
———————————————————————————–
Jak wiecie jestem Anglikiem, żyjącym w Polsce, mieszkam w małym mieście z liczbą ludności około 248 tysięcy, zwanym Częstochowa. Pochodzę z Londynu i przeprowadzka do Polski była dla mnie niemałym szokiem, bowiem jak wiecie Londyn jest całkiem dużym miastem. W ubiegłą środę wybierałem się do Warszawy, byłem bardzo podekscytowany faktem, iż zwiedzę stolicę Polski. Myślałem, że Warszawa jest dużym miastem, jednak byłem w bardzo dużym błędzie, dla mnie mnie jest to jedynie bardzo zajęte miasto z etykietą “MIASTO STOŁECZNE”, jak możecie się domyślać, wyjazd nie bardzo mnie ucieszył. OK – jest tam wiele dużych budynków, sklepów i galerii handlowych, jest również spora ilość kawiarnii i restauracji oraz dodatkowo straszna komunikacja i kierowcy, którzy nie potrafią żyć bez klaksonów samochodowych. Wiem, że ten opis może definiować pojęcie “miasto” jednak dla mnie miasto ma duszę, swoje bicie serca które trzyma Cię w nim, coś co nie pozwala Ci go opuścić. Warszawa po prostu nie ma tego, co w Anglii i Francji opisujemy stwierdzeniem “je ne sais quoi” (w Polsce – “to coś”). Niestety, nie miałem szansy by zobaczyć inne interesujące miejsca, więc jeśli możecie polecić mi miasta które są warte zwiedzenia – napiszcie w komentarzach. Kończę słowami Arnolda Schwarzeneggera – “I’ll be back”, wraz z nowymi spostrzeżeniami. Dziękuje za chwilę uwagi.
|
|
|
|